Szamani i DNA
Dziwaczne lub potworne panteony bóstw, bogów i demonów dawnego Meksyku oraz innych obszarów świata nie zostały przez naszych przodków wykreowane w procesie abstrakcyjnego myślenia, lecz zaobserwowane w transach podczas kontaktów z "niebem."
![]()
Niemal 20 lat temu, studiujÄ…c rÄ™cznie malowane kodeksy obrazkowe Indian dawnego Meksyku, zwróciÅ‚em uwagÄ™ na te ich stronice, na których wedÅ‚ug archeologów byÅ‚a przedstawiona mistyczna geneza czÅ‚owieka, a wiÄ™c jego korzenie w obszarze transcendentalnym, gdzie przebywajÄ… bogowie. Gdy poczÄ…Å‚em gruntownie analizować symbole i ich sÅ‚owne indiaÅ„skie objaÅ›nienia staÅ‚o siÄ™ oczywiste, że prezentujÄ… one w uproszczeniu także podstawowe biologiczne struktury i procesy życiowe.
Nieznany mistecki mÄ™drzec już w XIII wieku, na dÅ‚ugo przed odkryciem w Europie mikroskopu, malowaÅ‚ przekroje komórek z jÄ…drami, komórek jajowych, podziaÅ‚y komórkowe, komórki z podwójnÄ… helisÄ… DNA, zespoÅ‚y 23 ludzkich chromosomów obecnych w jaju tuż przed zapÅ‚odnieniem, typowe ksztaÅ‚ty podwajajÄ…cych siÄ™ chromosomów, symbole 20 aminokwasów wchodzÄ…cych w skÅ‚ad biaÅ‚ek, znaki 4 zasad stanowiÄ…cych litery kodu genetycznego i tak dalej.
Co wiÄ™cej, zebraÅ‚em obfitÄ… ikonografiÄ™ i liczne sÅ‚owne przekazy, które pozwoliÅ‚y mi wysunąć tezÄ™, że najbardziej czczone, choć nie najwyższe bóstwo Mezoameryki, Quetzalcoatl czyli Wąż Upierzony, nosiciel mÄ…droÅ›ci najwyższego Boga, jest symbolicznÄ… personifikacjÄ… podwójnej helisy DNA.
Biolodzy w kraju i za granicÄ… nie mieli zastrzeżeÅ„ co do prawidÅ‚owoÅ›ci takiego odczytu. Także i niektórzy archeolodzy byliby może gotowi siÄ™ zgodzić, gdyby nie jedno `ale.` Wciąż sÅ‚yszaÅ‚em to samo uniemożliwiajÄ…ce dyskusjÄ™ zastrzeżenie: Indianie nie mogli tego wiedzieć !
PragnÄ…c wykazać, że jednak byÅ‚o to możliwe, zaczÄ…Å‚em poszukiwać innej, niż naukowe drogi poznania. Nie upÅ‚ynęło wiele czasu, gdy nabraÅ‚em pewnoÅ›ci, że takim źródÅ‚em wiedzy byÅ‚y dla indiaÅ„skich kapÅ‚anów odmienne stany Å›wiadomoÅ›ci uzyskiwane w transach halucynogennych. Wkrótce siÄ™ przekonaÅ‚em, że sÄ… one nadal codziennÄ… praktykÄ… u wielu plemion dżungli amazoÅ„skiej w Brazylii i Peru, a także gór, pustyÅ„ i lasów w Meksyku.
Zaczęło siÄ™ niewinnie, lecz niebawem pojÄ…Å‚em, że uruchomiÅ‚em lawinÄ™, która już siÄ™ toczy i w najbliższych latach nie tylko odsÅ‚oni prawdziwość szamaÅ„skich wtajemniczeÅ„, lecz także zmiecie i obróci w perzynÄ™ akademickie teorie pochodzenia wierzeÅ„ i zaczÄ…tków religii u pierwotnych ludów !
Dotychczas wszystko - co mieszkaÅ„cy wilgotnej puszczy, kaktusowych pustyÅ„, dalekich wysp Pacyfiku czy subpolarnych lasów, oraz ich szamani, usiÅ‚owali powiedzieć badaczom na temat istnienia, obok naszego Å›wiata, transcendentalnego obszaru zamieszkaÅ‚ego przez istoty duchowe - byÅ‚o traktowane jako czyste zmyÅ›lenie. MiaÅ‚o ono wynikać z rzekomych egzystencjalnych lÄ™ków `dzikich,` drÄ™czonych niezrozumiaÅ‚ymi dla nich siÅ‚ami przyrody.
Jednym z tych, którzy nie popisali siÄ™ przenikliwoÅ›ciÄ…, byÅ‚ klasyk antropologii Å›wiatowej, a nasz znakomity rodak, BronisÅ‚aw Malinowski, który okazaÅ‚ siÄ™ tak dalece gÅ‚uchy na objaÅ›nienia przez mieszkaÅ„ców Trobriandów dwoistej struktury Å›wiata, iż marnotrawiÅ‚ czas na tworzenie wÅ‚asnej teorii pochodzenia wierzeÅ„. WywiódÅ‚ mianowicie w dziele naukowym, że tubylec, uderzywszy stopÄ… o kamieÅ„ i zwijajÄ…c siÄ™ z bólu, przyznawaÅ‚ kamieniowi zÅ‚oÅ›liwÄ… wolÄ™, a tym samym nadawaÅ‚ mu osobowość ducha. W takim to procesie, nieco upraszczajÄ…c, miaÅ‚a powstać wiara w istoty duchowe, a nastÄ™pnie w bogów.
Nic wiÄ™c dziwnego, że nastÄ™pcy B. Malinowskiego zapeÅ‚nili biblioteki traktatami, czÄ™sto pisanymi na polityczne zamówienie, w których szczegóÅ‚owo tÅ‚umaczyli, jak i w jakim celu ludzie wymyÅ›lali bogów.
SÅ‚ynny Mircea Eliade, jeden z najwybitniejszych znawców historii religii, także nie wierzyÅ‚ szamanom piszÄ…c z wyraźnym dystansem:
Ich dusza ma opuszczać ciaÅ‚o, wstÄ™pować do nieba lub zstÄ™pować do podÅ›wiata. (...) MówiÄ… tajnym jÄ™zykiem, którego uczÄ… siÄ™ wprost od duchów (...) UważajÄ…, że te duchy przybyÅ‚y z nieba i stworzyÅ‚y życie na Ziemi.
`Ma opuszczać...`, `uważajÄ…, że...` - sÄ… to, może i zrozumiaÅ‚e, lecz niezbyt twórcze zastrzeżenia. Tym bardziej, że...
W poÅ‚owie naszego stulecia pojawili siÄ™ badacze, którzy dostrzegli, że skoro od tysiÄ…cleci po dzieÅ„ dzisiejszy ludy i plemiona, jeÅ›li tylko majÄ… dostÄ™p do roÅ›lin halucynogennych `podróżujÄ… do nieba,` coÅ› widocznie jest na rzeczy. Za najwiÄ™ksze w antropologii XX wieku uważa siÄ™ odkrycie, iż w Meksyku praktyka ta przetrwaÅ‚a na ogromnÄ… skalÄ™. Stanowi ona dowód realnoÅ›ci innego wymiaru, który dla Indian jest czÄ™sto bardziej rzeczywisty, niż codzienne życie.
Trzeba tu zaznaczyć, że halucynogenne grzyby, korzenie, nasiona i kaktusy w Meksyku oraz roÅ›linny wywar ayahuasca w Amazonii, nie majÄ… nic wspólnego z narkotykami pustoszÄ…cymi zachodnie kultury. Nie uzależniajÄ… bowiem i wywoÅ‚ujÄ… inny efekt niż kokaina czy heroina. U Indian - przygotowywanych od dziecka mentalnie, a nastÄ™pnie postem, wstrzemięźliwoÅ›ciÄ… seksualnÄ… i oczyszczeniem ciaÅ‚a - wywoÅ‚ujÄ… trans, który otwiera dla umysÅ‚u ... No wÅ‚aÅ›nie, co otwiera ?
W Ameryce trwajÄ… próby rozwikÅ‚ania tej ważnej tajemnicy. Antropolodzy przestali wreszcie udawać, że jej nie ma . PrzekonaÅ‚em siÄ™ o tym, gdy po moich publikacjach nawiÄ…zali ze mnÄ… kontakt meksykaÅ„ski archeolog Enrique Assemat i szwajcarski antropolog
Jeremy Narby. Ten ostatni, jako doktorant Uniwersytetu Stanford w USA, spÄ™dziÅ‚ dwa lata u Indian Ashaninka nad rzekÄ… Pichis w Peru. OkazaÅ‚o siÄ™, że niezależnÄ… drogÄ… doszedÅ‚ do wniosków podobnych do moich. StwierdziÅ‚ mianowicie, że ukazujÄ…ce siÄ™ w transach, po wypiciu ayahuasca, zjedzeniu kaktusa peyote czy grzybów totonacatl, węże sÄ… symbolicznÄ… projekcjÄ… DNA !
PoczÄ…tkowo wymienialiÅ›my listy, potem spotkaliÅ›my siÄ™ w Limie. Jeremy Narby najpierw mi wówczas opowiedziaÅ‚, co on i jego uczeni koledzy usÅ‚yszeli od amazoÅ„skich szamanów zaproszonych na ekologiczny Szczyt Ziemi w Rio de Janeiro. Z ich sÅ‚ów wynikaÅ‚o, że przepisy na skomplikowane leki roÅ›linne otrzymujÄ… oni nie drogÄ… stuletnich doÅ›wiadczeÅ„, jak im to wmawiajÄ… `badacze,` lecz `na zamówienie` - wprost od duchów roÅ›lin, maninkari lub yoshi, z którymi kontaktujÄ… siÄ™ w transie.
Narby uwierzyÅ‚ szamanom i postanowiÅ‚ sprawdzić to na wÅ‚asnej skórze. ZamieszkaÅ‚ z nimi w wilgotnym tropikalnym lesie. Tam zostaÅ‚ pouczony:
Kiedy ayahuasquero wypija swój roÅ›linny napar, duchy ukazujÄ… mu siÄ™ i wszystko wyjaÅ›niajÄ…. Niewidzialne istoty, maninkari, sÄ… w zwierzÄ™tach, roslinach, górach i strumieniach, jeziorach i pewnych krysztaÅ‚ach i sÄ… źródÅ‚em wiedzy. Ich istnienie nie zna koÅ„ca ani choroby.
Przygotowany przez szamana, Jeremy wypił wywar ayahuasca i wtedy:
ZatopiÅ‚y mnie głęboki halucynacje. Nagle znalazÅ‚em siÄ™ pomiÄ™dzy dwoma gigantycznymi, piÄ™tnastometrowymi, jak mi siÄ™ zdawaÅ‚o, boa-dusicielami. ByÅ‚em przerażony. Te olbrzymie węże sÄ… tutaj, oczy mam zamkniete, a widzÄ™ oszaÅ‚amiajÄ…cy Å›wiat bÅ‚yszczÄ…cych Å›wiateÅ‚ i poÅ›ród zmÄ…conych myÅ›li węże poczynajÄ… przemawiać do mnie bez sÅ‚ow. TÅ‚umaczÄ… mi, że jestem tylko ludzkÄ… istotÄ… (...) Dostrzegam bezdennÄ… arogancjÄ™ moich codziennych przekonaÅ„ (...) Przez wiÄ™kszość czasu wydaje mi siÄ™, że wszystko rozumiem, tutaj zaÅ› znalazÅ‚em siÄ™ w potężniejszej rzeczywistoÅ›ci, której nie rozumiem w ogóle i nie podejrzewaÅ‚em nawet jej istnienia. Zbiera mi siÄ™ na pÅ‚acz w obliczu wielkoÅ›ci tego objawienia (...) LecÄ™ w powietrzu, tysiÄ…c metrów nad ziemiÄ…, patrzÄ™ w dóÅ‚ i widzÄ™ planetÄ™ caÅ‚kiem białą. (...) WidzÄ™ zielony liść z jego żyÅ‚kowaniem, a potem ludzkÄ… dÅ‚oÅ„ z jej żyÅ‚ami. PrzesÅ‚anie jest jasne: jesteÅ›my zbudowani z tego samego tworzywa, co Å›wiat roÅ›linny. (...) W dzieÅ„ po sesji ayahuasca czuÅ‚em siÄ™ jak nowonarodzony, zjednoczony z naturÄ…, dumny z bycia czÅ‚owiekiem przynależnym do nieobjÄ™tej sieci życia.
Narby przesÅ‚aÅ‚ mi prace znakomitego antropologa amerykaÅ„skiego starszego pokolenia Michaela Harnera, który także postanowiÅ‚ sprawdzić na sobie, czym jest doÅ›wiadczenie zmienionego stanu Å›wiadomoÅ›ci. Zaprzyjaźniwszy siÄ™ z Indianami Conibo w peruwiaÅ„skiej Amazonii wypiÅ‚ póÅ‚ butelki paskudnie gorzkiego, różowego pÅ‚ynu. Swoje wrażenia zapisaÅ‚ tak:
Przez szereg godzin po wypiciu wywaru znajdowaÅ‚em siÄ™, choć nie Å›piÄ…c, w Å›wiecie dosÅ‚ownie wykraczajÄ…cym poza moje najdziksze sny. SpotkaÅ‚em ptasiogÅ‚owych ludzi, jak i podobne do smoków stwory, które objaÅ›niaÅ‚y, że sÄ… prawdziwymi bóstwami tego Å›wiata. OtrzymaÅ‚em pomoc innych duchowych pomocników w próbie przelecenia przez najdalsze części Galaktyki. Przenoszony w transie, w którym to, co nadnaturalne, wydawaÅ‚o siÄ™ naturalnym, zdaÅ‚em sobie sprawÄ™, że antropolodzy, łącznie ze mnÄ… samym, głęboko nie doceniajÄ… ważnoÅ›ci narkotyków w ksztaÅ‚towaniu ideologii krajowców.






