Światło Miłości
Dr Kazimierz Borkowski pracownik naukowo-techniczny przy Centrum Astronomii UMK w Piwnicach k. Torunia
Zamieszczony poniżej artykuÅ‚ „ÅšwiatÅ‚o MiÅ‚oÅ›ci” jest tÅ‚umaczeniem oryginaÅ‚u tekstu z książki The Near Death Experience: A Reader (DoÅ›wiadczenia bliskie Å›mierci: Wybór) opracowany przez Lee Worth Bailey a tÅ‚umaczony przez dr Kazimierza Borkowskiego
Bohater artykuÅ‚u Mellen-Thomas Benedict jest artystÄ…-witrażystÄ…, który przeżyÅ‚ doÅ›wiadczenie bliskiej Å›mierci. W gruncie rzeczy zmarÅ‚ na póÅ‚torej godziny i w tym czasie wyszedÅ‚ z ciaÅ‚a i wstÄ…piÅ‚ w ÅšwiatÅ‚o. Ponieważ ciekawiÅ‚ go wszechÅ›wiat, zostaÅ‚ zabrany daleko w niezmierzone głębie egzystencji, a nawet poza nie, do energetycznej Pustki NicoÅ›ci przed Wielkim Wybuchem..
Droga do śmierci
W 1982 r. zmarÅ‚em na nieuleczalnego raka. Stan, w jakim siÄ™ znajdowaÅ‚em, nie nadawaÅ‚ siÄ™ na operacjÄ™, a każda możliwa chemoterapia pogłębiÅ‚aby tylko wegetacjÄ™ na poziomie roÅ›liny. Dano mi sześć do oÅ›miu miesiÄ™cy życia. W latach 1970-tych byÅ‚em maniakiem na punkcie informacji i coraz bardziej przygnÄ™biaÅ‚ mnie kryzys nuklearny, kryzys ekologiczny itd. Ponieważ nie miaÅ‚em duchowej podstawy, zaczÄ…Å‚em wierzyć, że przyroda popeÅ‚niÅ‚a pomyÅ‚kÄ™ i że jesteÅ›my nowotworowym organizmem na tej planecie. Nie widziaÅ‚em drogi wyjÅ›cia z wszystkich tych problemów, jakie sami stworzyliÅ›my sobie na Ziemi. Całą ludzkość postrzegaÅ‚em jako raka, i to akurat dostaÅ‚em. WÅ‚aÅ›nie to mnie zabiÅ‚o. Zważajcie na swój oglÄ…d Å›wiata. Może siÄ™ to obrócić przeciwko wam, szczególnie jeÅ›li jest to negatywne widzenie. Ja miaÅ‚em je bardzo negatywne. I ono doprowadziÅ‚o mnie do Å›mierci. PróbowaÅ‚em rozmaitych alternatywnych metod leczenia, ale nic nie pomagaÅ‚o.
UznaÅ‚em wiÄ™c, że sprawa ta leży miÄ™dzy mnÄ… a Bogiem. Nigdy przedtem Boga nie traktowaÅ‚em poważnie, a nawet nie myÅ›laÅ‚em o nim. Nie miaÅ‚em wówczas nic do czynienia z duchowoÅ›ciÄ…, ale zaczÄ…Å‚em uczyć siÄ™ o sprawach duchowych i alternatywnym leczeniu. CzytaÅ‚em wszystko, co mogÅ‚em i intensywnie studiowaÅ‚em materiaÅ‚y na te tematy, gdyż nie chciaÅ‚em być zaskoczony po drugiej stronie.
ZapoznawaÅ‚em siÄ™ z różnymi religiami i filozofiami. Wszystko to okazaÅ‚o siÄ™ bardzo ciekawe i dawaÅ‚o nadziejÄ™, że coÅ› tam po drugiej stronie jest.
W tym czasie, jako artysta, twórca mozaik w szkle, byÅ‚em na wÅ‚asnym rozrachunku i nie miaÅ‚em żadnego zdrowotnego ubezpieczenia. Moje życiowe oszczÄ™dnoÅ›ci rozeszÅ‚y siÄ™ z dnia na dzieÅ„ na badania. Ponadto caÅ‚e leczenie musiaÅ‚em prowadzić bez ubezpieczenia. Nie chciaÅ‚em pogrążać finansowo mojej rodziny, dlatego postanowiÅ‚em zaÅ‚atwić to sam. Nie odczuwaÅ‚em ciÄ…gÅ‚ego bólu, ale miewaÅ‚em omdlenia. DoszÅ‚o do tego, że baÅ‚em siÄ™ prowadzić samochód, a w koÅ„cu znalazÅ‚em siÄ™ pod stałą opiekÄ…. Przydzielono mi osobistÄ… opiekunkÄ™. W koÅ„cowej fazie anioÅ‚ ten byÅ‚ dla mnie prawdziwym bÅ‚ogosÅ‚awieÅ„stwem. PrzetrwaÅ‚em okoÅ‚o osiemnastu miesiÄ™cy. Nie braÅ‚em wielkiej iloÅ›ci lekarstw, gdyż chciaÅ‚em być Å›wiadomy na tyle, na ile to możliwe. Potem przyszÅ‚y takie bóle, że w mojej Å›wiadomoÅ›ci byÅ‚ tylko ból i nic wiÄ™cej; na szczęście tylko po kilka dni za każdym razem.
Światło Boga
PamiÄ™tam jak pewnego ranka w domu obudziÅ‚em siÄ™ okoÅ‚o godziny 4:30 i po prostu wiedziaÅ‚em, że to byÅ‚o to. ByÅ‚ to dzieÅ„, w którym miaÅ‚em umrzeć. ZadzwoniÅ‚em wiÄ™c do kilku przyjacióÅ‚ i pożegnaÅ‚em siÄ™ z nimi. ZbudziÅ‚em mojÄ… opiekunkÄ™ i też jej powiedziaÅ‚em. MiaÅ‚em z niÄ… prywatnÄ… umowÄ™, że pozostawi moje martwe ciaÅ‚o same przez sześć godzin, gdyż czytaÅ‚em, że Å›mierci towarzyszÄ… wszelkiego rodzaju ciekawe rzeczy. Z powrotem uÅ‚ożyÅ‚em siÄ™ do snu. NastÄ™pne, co pamiÄ™tam, byÅ‚ to poczÄ…tek typowego przeżycia bliskiego Å›mierci. Nagle odzyskaÅ‚em peÅ‚nÄ… Å›wiadomość w pozycji stojÄ…cej, choć moje ciaÅ‚o znajdowaÅ‚o siÄ™ w Å‚óżku. WokóÅ‚ mnie panowaÅ‚a ciemność. Przebywanie poza ciaÅ‚em byÅ‚o nawet bardziej żywe, niż zwykÅ‚e doÅ›wiadczenie. ByÅ‚o tak żywe, że widziaÅ‚em każdy pokój w domu, widziaÅ‚em dach domu, otoczenie domu, widziaÅ‚em pod domem.
I byÅ‚o tam to ÅšwiatÅ‚o. SkierowaÅ‚em siÄ™ ku niemu. ÅšwiatÅ‚o byÅ‚o bardzo podobne do tych, które opisywaÅ‚o wielu ludzi w swoich przeżyciach bliskich Å›mierci. ByÅ‚o wspaniaÅ‚e. Jest namacalne; można je poczuć. Jest nÄ™cÄ…ce — chce siÄ™ do niego pójść tak, jak w rozpostarte ramiona doskonaÅ‚ej matki lub ojca. Gdy zaczÄ…Å‚em iść w kierunku ÅšwiatÅ‚a, intuicyjnie wiedziaÅ‚em, że umrÄ™, jeÅ›li wejdÄ™ w to ÅšwiatÅ‚o. Dlatego, gdy szedÅ‚em ku niemu, powiedziaÅ‚em: ,,Zaczekaj chwilÄ™, proszÄ™, pozostaÅ„ tak tylko przez sekundÄ™. ChcÄ™ to przemyÅ›leć; chciaÅ‚bym z tobÄ… porozmawiać, zanim umrÄ™". Ku memu zaskoczeniu caÅ‚e to doÅ›wiadczenie zatrzymaÅ‚o siÄ™ w tym momencie. NaprawdÄ™ można panować nad przeżyciami bliskimi Å›mierci. Nie jest to jazda na górskiej kolejce w lunaparku. Moje życzenie zostaÅ‚o uszanowane i porozmawiaÅ‚em trochÄ™ ze ÅšwiatÅ‚em. ÅšwiatÅ‚o ciÄ…gle zmieniaÅ‚o siÄ™ w różne postacie, takie jak Jezus, Budda, Kriszna, mandale, archetypowe obrazy i znaki. SpytaÅ‚em ÅšwiatÅ‚o: ,,Co tu siÄ™ dzieje? ÅšwiatÅ‚o, proszÄ™ mi to wyjaÅ›nić. NaprawdÄ™ chcÄ™ poznać rzeczywistość tej sytuacji". W istocie nie mogÄ™ przytoczyć wiernie tamtych sÅ‚ów, gdyż byÅ‚ to rodzaj telepatii. ÅšwiatÅ‚o odpowiedziaÅ‚o. Przekazana mi informacja zawieraÅ‚a siÄ™ w tym, że nasze przekonania decydujÄ… o rodzaju reakcji otrzymywanych w obliczu ÅšwiatÅ‚a. Gdy jesteÅ› buddystÄ… czy katolikiem albo fundamentalistÄ…, otrzymujesz reakcjÄ™ zwrotnÄ… stosownÄ… do wÅ‚asnych wierzeÅ„. Otrzymujesz szansÄ™ przyjrzenia siÄ™ temu i oceny, ale wiÄ™kszość ludzi nie korzysta z niej. Gdy ÅšwiatÅ‚o odsÅ‚oniÅ‚o siÄ™ przede mnÄ…, uÅ›wiadomiÅ‚em sobie, że to, co widziaÅ‚em, w rzeczywistoÅ›ci byÅ‚o naszÄ… matrycÄ… bÄ…dź macierzÄ… (matrix) Wyższej Jaźni. MogÄ™ jedynie powiedzieć, że zamieniÅ‚o siÄ™ w matrycÄ™, w mandalÄ™ ludzkich dusz, a ja zrozumiaÅ‚em, że to, co nazywamy naszÄ… wewnÄ™trznÄ… WyższÄ… JaźniÄ…, jest matrycÄ…. Jest ona jednoczeÅ›nie łącznikiem ze ŹródÅ‚em; każdy z nas pochodzi bezpoÅ›rednio, jako bezpoÅ›rednie doÅ›wiadczenie, ze ŹródÅ‚a. Wszyscy mamy WyższÄ… Jaźń czyli część naszego jestestwa nazywanÄ… nadduszÄ…. OdsÅ‚oniÅ‚a mi siÄ™ w swojej najprawdziwszej postaci energetycznej. To jedynie mogÄ™ powiedzieć, że istota Wyższej Jaźni przypomina kanaÅ‚. Nie wyglÄ…da tak, ale jest bezpoÅ›rednim połączeniem ze ŹródÅ‚em, które każdy z nas ma. JesteÅ›my bezpoÅ›rednio połączeni ze ŹródÅ‚em. Tak wiÄ™c ÅšwiatÅ‚o pokazywaÅ‚o mi macierz Wyższej Jaźni. Bardzo jasno pojÄ…Å‚em, że wszystkie Wyższe Jaźnie łączÄ… siÄ™ w jednÄ… istotÄ™, wszyscy ludzie tworzÄ… jeden byt; w rzeczywistoÅ›ci jesteÅ›my tym samym istnieniem, różnymi aspektami tego samego stworzenia. Nie jest ono 'oddane' jednej szczególnej religii. Takie rzeczy byÅ‚y mi przekazywane. ZobaczyÅ‚em mandalÄ™ ludzkich dusz. ByÅ‚a to najpiÄ™kniejsza rzecz, jakÄ… kiedykolwiek widziaÅ‚em. WstÄ…piÅ‚em w niÄ… i byÅ‚o to po prostu obezwÅ‚adniajÄ…ce; niczym miÅ‚ość, jakÄ… mógÅ‚byÅ› kiedykolwiek zapragnąć — taka miÅ‚ość, która leczy, uzdrawia, ożywia.
Ponieważ prosiÅ‚em ÅšwiatÅ‚o o ciÄ…gÅ‚e wyjaÅ›nianie, rozumiaÅ‚em czym jest ta macierz Wyższej Jaźni. WokóÅ‚ naszej planety mamy pewnÄ… siatkÄ™, która łączy wszystkie Wyższe Jaźnie. Można powiedzieć, że stanowi ona coÅ› w rodzaju wielkiego zespoÅ‚u, kolejnego subtelnego poziomu energetycznego wokóÅ‚ nas. NastÄ™pnie, po paru minutach, poprosiÅ‚em o dalsze wyjaÅ›nienia. ChciaÅ‚em wiedzieć czym naprawdÄ™ jest wszechÅ›wiat i byÅ‚em w tym czasie już gotowy umrzeć. PowiedziaÅ‚em: ,,Jestem gotów, zabierz mnie". To wtedy ÅšwiatÅ‚o zamieniÅ‚o siÄ™ w najpiÄ™kniejszÄ… rzecz, jakÄ… kiedykolwiek widziaÅ‚em: w mandalÄ™ ludzkich dusz na tej planecie. PrzystÄ™powaÅ‚em do tego ze swoim negatywnym mniemaniem o tym, co staÅ‚o siÄ™ na planecie. PoprosiÅ‚em ÅšwiatÅ‚o, by mi wyjaÅ›niaÅ‚o. W tej wspaniaÅ‚ej mandali zobaczyÅ‚em, jak wszyscy w swej istocie jesteÅ›my piÄ™kni. JesteÅ›my najpiÄ™kniejszymi stworzeniami. Ludzka dusza, ludzka macierz, jakÄ… razem tworzymy, jest absolutnie fantastyczna, elegancka, egzotyczna — wszelaka. Po prostu brak mi sÅ‚ów, by wyrazić, jak w tamtej chwili zmieniÅ‚o siÄ™ moje widzenie ludzkich istot. PowiedziaÅ‚em: ,,O Boże, nie wiedziaÅ‚em, jak jesteÅ›my piÄ™kni". Na każdym poziomie, wysokim czy niskim, w jakimkolwiek stanie jesteÅ›, jesteÅ› najpiÄ™kniejszym stworzeniem — naprawdÄ™ jesteÅ›. ByÅ‚em zdumiony odkryciem, że w żadnej duszy nie byÅ‚o zÅ‚a. SpytaÅ‚em: ,,Jak to może być?" W odpowiedzi usÅ‚yszaÅ‚em, że żadna dusza z natury nie jest zÅ‚a. Straszne rzeczy, jakie zdarzajÄ… siÄ™ ludziom, mogÄ… popychać ich do czynienia zÅ‚a, ale ich dusze nie sÄ… zÅ‚e. ÅšwiatÅ‚o powiedziaÅ‚o mi, że miÅ‚ość jest tym, czego wszyscy ludzie szukajÄ…, tym, co ich pokrzepia. Wypacza ich brak miÅ‚oÅ›ci.
Takie objawienia ze strony ÅšwiatÅ‚a zdawaÅ‚y siÄ™ ciÄ…gnąć i ciÄ…gnąć. Wtedy zapytaÅ‚em: ,,Czy oznacza to, że ludzkość ocaleje?" Wówczas niczym odgÅ‚os trÄ…bki przy akompaniamencie deszczu wirujÄ…cych Å›wiateÅ‚ ÅšwiatÅ‚o przemówiÅ‚o tak: ,,ZapamiÄ™taj to i nigdy nie zapomnij; ty sam siÄ™ ocalasz, ratujesz i uzdrawiasz. Zawsze tak byÅ‚o. Zawsze tak bÄ™dzie. ZostaÅ‚eÅ› stworzony z tÄ… zdolnoÅ›ciÄ… jeszcze przed poczÄ…tkiem Å›wiata".
W tamtym momencie uświadomiłem sobie nawet więcej. Zrozumiałem, że JUŻ ZOSTALIŚMY OCALENI i że ocaliliśmy się sami, gdyż zostaliśmy stworzeni ze zdolnością poprawiania się, podobnie jak reszta boskiego wszechświata. Z tym właśnie związane jest drugie przyjście [Chrystusa]. Z całego serca podziękowałem Światłu Boga. Następujące proste słowa były najlepszym wyrazem zupełnej wdzięczności, na jaki było mnie stać: ,,O drogi Boże, drogi Wszechświecie, droga Wielka Jaźni, kocham moje Życie". Światło zdało się wchłaniać mnie jeszcze głębiej. Niejako kompletnie mnie zaabsorbowało. Do dziś Światło Miłości pozostaje nieopisywalne. Wstąpiłem w inną dziedzinę, jeszcze głębszą niż poprzednia, i uświadomiłem sobie coś więcej, znacznie więcej. Był to ogromny strumień Światła, rozległy i pełny, głęboko w Sercu Życia. Spytałem, co to jest.
Światło odpowiedziało: ,,Jest to RZEKA ŻYCIA. Pij tę wodę-mannę ile dusza zapragnie". Tak uczyniłem. Wziąłem jeden wielki łyk, a potem drugi. Pić samo Życie! Byłem w uniesieniu, w ekstazie.
Potem ÅšwiatÅ‚o rzekÅ‚o: ,,Masz życzenie". ÅšwiatÅ‚o wiedziaÅ‚o o mnie wszystko — całą przeszÅ‚ość, teraźniejszość i przyszÅ‚ość. ,,Tak!" — wyszeptaÅ‚em. PoprosiÅ‚em o pokazanie mi reszty WszechÅ›wiata — poza naszym ukÅ‚adem sÅ‚onecznym, ponad wszelkie ludzkie zÅ‚udzenia. Wtedy ÅšwiatÅ‚o powiedziaÅ‚o mi, że mogÄ™ pójść za Strumieniem. Tak uczyniÅ‚em i zostaÅ‚em poniesiony przez ÅšwiatÅ‚o na koniec tunelu. PoczuÅ‚em i usÅ‚yszaÅ‚em seriÄ™ bardzo delikatnych grzmotów. Co za poruszenie!
Światło Miłości - witaj
co to za pierdoły
Odp: Światło Miłości - witaj
Wszedłeś nie na taki portal jaki oglądasz na co dzień. Tu nie ma nagich panienek i stąd to zdziwienie, że są jeszcze inne tematy i ludzkie przeżycia o których Ty dopiero pierwszy raz słyszałeś. Na te tematy powstało już wiele prac naukowych i setki wydanych książek. No cóż życzę powodzenia w otwieraniu klapek na oczach - Hiram






