Być jak świąteczny Anioł…
To, co możesz uczynić, jest tylko maleńką kroplą w ogromie oceanu, ale jest właśnie tym, co nadaje znaczenie Twojemu życiu.

Warszawski dworzec przed świętami Bożego Narodzenia wygląda tak samo, jak zwykle. Buro, ponuro, szaro. Zwyczajnie brzydko. Ludzie spieszą się gdzieś, gnają, nie zatrzymując ani na chwilę. Każdy jest w pędzie.
Podobnie jak ja. WiedziaÅ‚am, że zbliża siÄ™ Boże Narodzenie. PrzypominaÅ‚ mi o tym kalendarz, trÄ…biÅ‚y wystawy sklepowe i osoby przebrane za Å›wiÄ™tego MikoÅ‚aja, które na rogu każdej ulicy próbowaÅ‚y wcisnąć mi ulotkÄ™ banku. Do tego peÅ‚no kwestujÄ…cych. A to na rzecz biednych dzieci, a to dla chorych w hospicjum, a to na badania nad jakÄ…Å› nietypowÄ… odmianÄ… biaÅ‚aczki… Każdy powód do żebractwa byÅ‚ dobry. Bo dla mnie to byÅ‚o żebractwo. Nie mogÅ‚am pojąć, jak w cywilizowanym kraju mogÄ… żyć gÅ‚odne dzieci. Jak może nie być pieniÄ™dzy na funkcjonowanie sÅ‚użby zdrowia? W koÅ„cu wszyscy pÅ‚acimy na to podatki!
NienawidziÅ‚am widoku biedy. Może dlatego, że sama pochodziÅ‚am z ubogiej rodziny, gdzie ledwo starczaÅ‚o na chleb? Takie już sÄ… bolÄ…czki popegeerowskich miejscowoÅ›ci. GÅ‚ównÄ… przyczynÄ… ludzkich nieszczęść na wsiach wcale nie byÅ‚ brak pieniÄ™dzy, ale alkohol. Ludzie w ten sposób odreagowywali stresy dnia codziennego, nie interesujÄ…c siÄ™, jakie skutki może to mieć dla ich rodzin. Już jako maÅ‚a dziewczynka obiecaÅ‚am sobie, że moje życie bÄ™dzie inne od tego, co widujÄ™ na co dzieÅ„. Dlatego uczyÅ‚am siÄ™. PopoÅ‚udniami i nocami, czÄ™sto wykraczajÄ…c poza program narzucony przez szkołę. Do liceum dostaÅ‚am siÄ™ bez egzaminów, jako jedyna. OtrzymaÅ‚am stypendium naukowe, które potwierdziÅ‚o to, co i tak wiedziaÅ‚am. Jak bÄ™dÄ™ siÄ™ uczyć, osiÄ…gnÄ™ wszystko.
Przez liceum przeszÅ‚am ze Å›wietnymi wynikami i bezproblemowo dostaÅ‚am siÄ™ na SGH. Już na studiach rozpoczęłam pracÄ™ w jednej z korporacji, która zaraz po obronieniu przeze mnie tytuÅ‚u magistra, zaproponowaÅ‚a mi dalszy rozwój.
- JesteÅ› naprawdÄ™ Å›wietna i niezastÄ…piona – mawiaÅ‚ prezes, a ja puchÅ‚am z dumy.
RobiÅ‚am kolejne kursy jÄ™zykowe i szkolenia. Kariera staÅ‚a przede mnÄ… otworem. Do domu jeździÅ‚am bardzo rzadko. Rodzice nie rozumieli mojego Å›wiata, ja natomiast nie pasowaÅ‚am już do ich rzeczywistoÅ›ci. W Warszawie kupiÅ‚am sobie przytulne mieszkanie, biorÄ…c kredyt na trzydzieÅ›ci lat. UrzÄ…dzaÅ‚am je nowoczeÅ›nie. WÅ‚aÅ›ciwie mieszkankiem cieszyÅ‚am siÄ™ jedynie wieczorami. Dużo pracowaÅ‚am i co najważniejsze, cieszyÅ‚a mnie ta praca. W weekendy natomiast braÅ‚am udziaÅ‚ w różnych szkoleniach.
A teraz przyszło Boże Narodzenie. Dokładnie zostały do niego dwa dni.
- Kto chce pracować przez Å›wiÄ™ta? – prezes rzuciÅ‚ to pytanie zaledwie tydzieÅ„ temu. Jako pierwsza podniosÅ‚am rÄ™kÄ™ do góry.
- Agata, ty nie możesz – przeczÄ…co odparÅ‚ szef. – PracowaÅ‚aÅ› tak przez ostatnie trzy lata. Wypada, abyÅ› w tym roku miaÅ‚a wolne Boże Narodzenie.
I smutnÄ… koniecznoÅ›ciÄ… pracy w rodzinnym czasie obdarzyÅ‚ nowo przyjÄ™tego pracownika. ChÄ™tnie zamieniÅ‚abym siÄ™ z nim. A tak? TkwiÅ‚am teraz na warszawskim dworcu, dzieÅ„ przed WigiliÄ…. W koÅ„cu wypadaÅ‚o pojechać do rodziców. Nie byÅ‚am u nich… Zaraz, zaraz … dwa lata! Z mamÄ… raz w tygodniu rozmawiaÅ‚am przez telefon, ale byÅ‚y to raczej pÅ‚ytkie rozmowy. NamawiaÅ‚a mnie na przyjazdy do domu, ale ja zawsze wymawiaÅ‚am siÄ™ pracÄ… i obowiÄ…zkami. Kiedy w koÅ„cu stawaÅ‚a siÄ™ natarczywa, niegrzecznie odpowiadaÅ‚am, że ciężko pracujÄ™, aby mieć los lepszy niż oni. Mama wycofywaÅ‚a siÄ™ wtedy.
A teraz jechaÅ‚am do domu. MusiaÅ‚am… Nie czuÅ‚am jednak Å›wiÄ…tecznej atmosfery. W gÅ‚owie krążyÅ‚y mi myÅ›li dotyczÄ…ce pracy. RozważaÅ‚am, co i jak poukÅ‚adać po powrocie. JechaÅ‚am aż na cztery dni…
PociÄ…g miaÅ‚am dopiero za godzinÄ™. SiedziaÅ‚am w dworcowej poczekalni, zÅ‚a na siebie, że przyjechaÅ‚am tak wczeÅ›nie. WokóÅ‚ mnie na Å‚awkach krążyli bezdomni i żebracy. Nie lubiÅ‚am ich widoku. Zawsze mi siÄ™ wydawaÅ‚o, że obecny los wybrali sobie sami. A teraz jeszcze majÄ… czelność chodzić i żebrać. Dwa metry ode mnie usiadÅ‚ kolejny taki element. MiaÅ‚ wychudzonÄ… twarz, pooranÄ… zmarszczkami. Ubranie, nieodpowiednie na tÄ™ porÄ™ roku, wÅ‚aÅ›ciwie nadawaÅ‚o siÄ™ bardziej do wyrzucenia niż noszenia. Mężczyzna rozglÄ…daÅ‚ siÄ™ po dworcu.
„Na pewno zaraz do mnie podejdzie i poprosi o pieniÄ…dze na jedzenie” – pomyÅ›laÅ‚am. PrzygotowaÅ‚am sobie zawczasu kilka monet i trzymaÅ‚am je w rÄ™ce. W razie czego podam mu je szybko i nie bÄ™dÄ™ musiaÅ‚a wysÅ‚uchiwać beÅ‚kotliwych podziÄ™kowaÅ„ alkoholika. Bo przecież każdy bezdomny to alkoholik!
Mężczyzna jednak nie podszedÅ‚ do mnie. Ba, nawet nie ruszyÅ‚ siÄ™ z miejsca. SiedziaÅ‚ i z uÅ›miechem wdychaÅ‚ zapachy z pobliskiej restauracji. PachniaÅ‚o nieziemsko, mnie samej kiszki skrÄ™caÅ‚y siÄ™ z gÅ‚odu. ZastanawiaÅ‚am siÄ™ nawet, czy nie wykorzystać czasu oczekiwania na zjedzenie obiadu. Å»ołądek coraz bardziej dawaÅ‚ o sobie znać, wiÄ™c weszÅ‚am do dworcowej restauracji. ByÅ‚a peÅ‚na. Z trudem znalazÅ‚am miejsce. JakaÅ› para zgodziÅ‚a siÄ™ udostÄ™pnić mi trochÄ™ miejsca. Po chwili kelnerka przyniosÅ‚a parujÄ…cy talerz. Mniam, ziemniaczki, gorÄ…cy kotlet i góra surówki. Z ochotÄ… zabraÅ‚am siÄ™ do jedzenie. Para przy stoliku zbieraÅ‚a siÄ™ już do wyjÅ›cia.
- Kochanie – zwróciÅ‚ siÄ™ mężczyzna do kobiety. – ZostaÅ‚o nam sporo na talerzach. Poprosimy kelnerkÄ™ o zapakowanie.
PomyÅ›laÅ‚am, że to dobry pomysÅ‚. Sama nie lubiÄ™ zostawiać jedzenia. PopatrzyÅ‚am, jak oboje podchodzÄ… do baru i podajÄ… talerze kelnerce. Po chwili oddaÅ‚a im reklamówkÄ™ z prowiantem. Oboje wyszli z restauracji, uÅ›miechniÄ™ci i zadowoleni. ObserwowaÅ‚am ich. MyÅ›laÅ‚am, że pójdÄ… w stronÄ™ wyjÅ›cia, ale … skierowali siÄ™ w stronÄ™ Å‚awki starszego pana. Podeszli do niego, wrÄ™czyli mu torebkÄ™, zamienili kilka sÅ‚ów i odeszli. Natomiast mężczyzna… Jego twarz rozÅ›wietliÅ‚a siÄ™ nieoczekiwanym blaskiem, co najmniej jakby ujrzaÅ‚ anioÅ‚y! Może i to byÅ‚y anioÅ‚y…
Bezdomny z nabożnÄ… czciÄ… otworzyÅ‚ reklamówkÄ™ i wdychaÅ‚ zapachy, wydobywajÄ…ce siÄ™ z niej. Po chwili zaczÄ…Å‚ jeść. JadÅ‚ z takim spokojem, jakby ostatni posiÅ‚ek spożywaÅ‚ rano, a nie przed paroma dniami.
Do stolika podeszła kelnerka, aby wytrzeć stolik. Zauważyła, że przyglądam się mężczyźnie.
- Co tez wÅ‚adze miejskie zrobiÅ‚y najlepszego, prawda? – zaczęła mówić. – Takiego bohatera to ze Å›wiecÄ… szukać. Gdyby nie pan Jerzy, dzieci z domu dziecka zginęłyby! To on zauważyÅ‚ pożar, a potem zaczÄ…Å‚ go gasić, nie czekajÄ…c na straż pożarnÄ…. WynosiÅ‚ Å›piÄ…ce maluszki, narażajÄ…c siÄ™ na poparzenia. Ile czasu potem spÄ™dziÅ‚ w szpitalu! Do pracy go z powrotem nie przyjÄ™li, bo staÅ‚ siÄ™ kalekÄ…, a ze skromnej renty nie mógÅ‚ utrzymać mieszkania. A wÅ‚odarze miasta nie daÅ‚y mu mieszkania socjalnego. Dlatego wylÄ…dowaÅ‚ na dworcu – kobieta machnęła rÄ™kÄ… i poszÅ‚a.
A ja siedziaÅ‚am jak zamroczona. ZrobiÅ‚o mi siÄ™ wstyd. Dlaczego skupiÅ‚am siÄ™ na powierzchownej ocenie? Nie miaÅ‚am do niej prawa…
Nie dałam rady już nic przełknąć. Poprosiłam kelnerkę o rachunek.
- Zapakować resztÄ™? – spytaÅ‚a.
- OczywiÅ›cie! – nie wahaÅ‚am siÄ™ ani przez chwilÄ™.
ZapÅ‚aciÅ‚am za swój obiad. Ale po namyÅ›le dokupiÅ‚am jeszcze cztery kawaÅ‚ki szarlotki i dwie kawy. I również poprosiÅ‚am o zapakowanie. Kelnerka uÅ›miechnęła siÄ™ do mnie i mrugnęła okiem.
- On bardzo lubi szarlotkÄ™ – powiedziaÅ‚a.
Wyszłam z restauracji na dworzec. Swoje kroki od razu skierowałam do ławki. Obok pana Jerzego siedział inny bezdomny. Podeszłam do nich.
- Przepraszam, panowie, wÅ‚aÅ›nie kupiÅ‚am przekÄ…skÄ™ dla moich przyjacióÅ‚, ale oni siÄ™ spóźniÄ… i szkoda, aby ciepÅ‚a kawa zmarnowaÅ‚a siÄ™. ProszÄ™, tu sÄ… kubeczki, tylko nie poparzcie siÄ™. A w Å›rodku torebki – szarlotka. Smacznego! – podaÅ‚am im prowiant i szybko odeszÅ‚am.
W ostatniej chwili usłyszałam:
- DziÄ™kujemy! – radoÅ›nie rzucone przez obu mężczyzn. A pan Jerzy dodaÅ‚:
- Same anioÅ‚y Pan Bóg zsyÅ‚a przed Bożym Narodzeniem.
ÅšwiÄ™ta wÅ‚aÅ›nie siÄ™ dla mnie zaczęły…
Agata (26)
Dorota Schrammek
Być jak świąteczny Anioł… - !?
Napisz komentarz
Partnerzy:
- Artykuły Martinusa
- Hopl
- zdrowie
- Praca z Jobrapido
- Wolontariat
- Planeta Ziemia
- SiePomaga
- Jak walczyć z rakiem
- Twoja praca
- www.choicetochoose.org
- www.mammarzenie.org
- stypendia-pomostowe
- http://www.filantropia.org.pl/
- Listy z daleka
- Konsulat RP w Mozambiku
- fotografia.interklasa.pl
- www.poezja.org
- http://www.ezoteryka.info.pl/






