Bochenia
Bochenia » Partnerstwo dla przyjaźni » 2010 » Marzec » Nic w życiu nie zdarza się bez powodu

Nic w życiu nie zdarza się bez powodu

Nic w życiu nie zdarza się bez powodu

 

 

Wyjazd do Wietnamu

bramaDlaczego wyjazd do Wietnamu???

Zima była ostra i męcząca, brak komunikacji w mięście z powodu strajku, odleglosci trzeba było pokonywać pieszo w bardzo niskich temperaturach (-20, -30 stopni C), toteż moim  marzeniem były wakacje w ciepłym kraju.
W Nowy Rok zadzwonili znajomi z Florydy i serdecznie zapraszali mnie do siebie bym zmieniła ten zimny klimat. Nawet ucieszyłam sie i rozpoczęłam poszukiwanie biletu po przystępnej cenie.
Kiedy juz miałam zarezerwowany bilet i na drugi dzień udałam się, by go wykupić, znajoma agentka, gdy mnie zobaczyła, donośnym glosę zawołała: ”Zofio jedź do Azji, ceny są dzisiaj wyjątkowo niskie, zobaczysz inny świat, nie pożałujesz”. Przez moment zrobiła mi sie zupełna pustka w głowie. Po chwili przyszła myśl „no tak, ale jak ja sobie finansowo poradzę, przecież nie jestem przygotowana na taka podroż?”, następna myśl byla ”nie martw sie poradzisz sobie!”.(Dialog dwóch myśli, negatywne i pozytywne).

Jak zawsze, słucham myśli pozytywnych i dobrze na tym wychodzę, toteż posłuchałam i przyjęłam, że jakoś sobie poradzę.
Zupełnie niespodziewanie zdecydowałam sie, że pojadę do Wietnamu, a nie do Chin, czy Tajlandii. Dlaczego akurat do Wietnamu??
Nic o tym kraju nie wiedziałam, poza tym, że jest zniszczony przez wojnę.
Przypomniały mi sie dwa zdarzenia, które w związku z tym krajem emocjonalnie przeżyłam.
1.Kiedy byłam uczennicą szkoły średniej, były to końcowe lata 60-te mięliśmy w auli szkolnej apel i wtedy dyrektor szkoły miął przemówienie na temat wojny w Wietnamie i prosił byśmy uczcili „Minutą Ciszy” ofiary tej zbrodniczej wojny. Nigdy nie zapomnę tej Minuty.. W moich myślach było tak mocne i głębokie uczucie, by w tym kraju zapanował pokój, że nie da się tego przelać na żaden papier. To uczucie było i pozostało we mnie, może dlatego, że jestem do życia nastawiona pokojowo?.
2.Mocnym i głębokim przeżyciem powiązanym z Wietnamem był  spektakl muzyczny „Miss Sajgon”. w Nowym Jorku. Oglądając tą piękną muzyczną sztukę płakałam jak dziecko.
Kiedy się te sceny emocjonalnie przypominały wiedziałam, że jest coś, co mnie z tym krajem łączy.
Zajrzałam do komputera, by sięgnąć do informacji o Wietnamie i byłam zafascynowana tym, co mogę w tym kraju zobaczyć – przecudowną naturę, którą tak bardzo kocham.
Wyruszyłam sama w świat, by zobaczyć piękno natury, przecież to piękno jest wszedzie. To prawda, ale ja uwielbiam podróże i w drodze zawsze można zobaczyć coś unikalnego, niespotykanego...
Ty sie nie boisz? Usłyszałam  od przyjaciółki. Nie boje sie! Nie lękam sie! Wierze we własne siły i ufam Stwórcy.
Wszystko dzieje sie dla powodu. Wiedzialam, ze moja podroż była odgórnie zaplanowana, ale nie widziałam, dlaczego akurat do Wietnamu.
                            
PODROŻ DO SAJGONU

Spakowana w małej walizeczce, udałam sie na lotnisko w Ottawie, gdzie miałam lot do Chicago, następnie do Hongkongu a dalej do Sajgonu. Tymi samymi liniami amerykańskimi United. Na lotnisku już byłam potraktowana jak terrorystka, mnóstwo pytań łącznie z prześwietleniem wszystkich palców i kciuka. Dlaczego???Dlatego, że jadę na 2 tygodnie wakacji. No nic, wszystko w imię bezpieczeństwa, ale czyjego???
Na lotnisku w Chicago poznałam dwie miłe Amerykanki, które również leciały do Sajgonu, tak że było już milej w towarzystwie.
W samolocie z Chicago do Hongkongu poznałam młodego przystojnego Amerykanina, który leciał do swej dziewczyny na odpoczynek do Hongkongu. Przez 16 godzin lotu siedzieliśmy obok siebie dużo rozmawiając na rożne tematy i był to miły czas i moment, w którym zdałam sobie sprawę, dlaczego lecę do Wietnamu. Każdego człowieka w swoim życiu, którego poznajemy i zaprzyjaźniamy sięz nim ma bardzo głębokie znaczenie dla obu stron.
Wylądowaliśmy w Hongkongu na ogromnym lotnisku zalanym dookoła wodą. Czas oczekiwania na następny lot około 2 godziny. Pomyślałam, że pospaceruje sobie po tym pięknym błyszczącym lotnisku.
Ładne sklepy wokół, tyle, że malutka buteleczka wody kosztowała 5 dolarów amerykańskich, wiec odechciało się mi sie pić. Ceny dla innej klasy ludzi.
Ostatni odcinek drogi powietrznej do Sajgonu zleciał szybko, bo wreszcie miła stewardesa pięknie podała mi kolacje wegeteriańska. Czego w poprzednim locie nie było, a wmówiono mi, że nie było mnie na liście, choć kupując bilet prosiłam o zaznaczenie wegetariańskiego posiłku. Niestety, pomyłki zdarzają sie i najlepszym liniom jak United.
Wylądowaliśmy na lotnisku w Sajgonie o 12, 00 w nocy. Wiedziałam, że będzie mnie ktoś oczekiwał z napisem mego imienia.
lotniskoPo sprawdzeniu paszportów, wyszłam z lotniska doznając lekkiego wstrząsu. Przed lotniskiem za barierkami stało setki ludzi i policja utrzymująca porzadek. W twarz uderzył gorący podmuch wiatru i silne światło setek lamp. Gdzie tutaj mam szukać mego imienia?? Spacerując  wokół barierek widziałam dziesiątki imion, nazwisk, lecz, niestety mego imienia nie było.
Zamartwiłam się, co ja teraz zrobię jak go nie odnajdę??

Po kilku minutach zobaczyłam moje imię i nazwisko na kartce,  Bardzo uradowana przywitałam się z oczekującymi mnie, nieznanymi dla mnie Wietnamczykami.
Po miłym przywitaniu czułam sie szczęśliwa, że juz jestem w Sajgonie. Piękny duży pokój z łazienką i balkonem. Wzięłam prysznic w zimnej wodzie po tak długiej podroży(25 godzin samolotem)i poczułam się wspaniale.
Spać nie mogłam, za dużo emocji i zmiana czasu, 11 godzin, cały czas zaglądałam na balkon i obserwowałam rowerzystow, przechodniow i osoby na skuterach, motorach. Bylo głośno i gorąco. Dwa tygodnie tutaj to nie dla mnie, musze sie stąd wydostać....ale gdzie..? Usypiam
        
Rano moi nowi przyjaciele Lee I Phu postanowili zabrać mnie do centrum miasta, by pokazać najważniejsze miejsca w centrum Sajgonu.
Wcześniej jednak Phu zabrał mnie do sklepu, bo życzyłam sobie na śniadanie owoce. Dwa stoiska pełne owoców na przeciwko sobie zapamiętałam dokładnie, bo były parę kroków od domu.
straganNakupiłam owoców pełne siatki za 100.000 WG.
Z radością jadłam pierwsze śniadanie, wymarzone owoce, dragon,.., ale najbardziej ulubionego przeze mnie owocu o nazwie „durian” nie było.
Jednak Lee zapewniał mnie, że na pewno kupię sobie ten owoc, bo jest go w Wietnamie pod dostatkiem.
Wyruszyliśmy na motorach do miasta. Z założonym kaskiem na głowie siadłam jak dziewczynka na motor, który prowadził Phu.
Już było gorąco +36, bo zbliżało sie południe, a jazda do centrum była niesamowita. Po raz pierwszy w moim życiu miałam okazje zobaczyć płynące po jezdni tysiące skuterów, motorów, rowerów jeden przy drugim. Każdy prowadził swój pojazd na wyczucie, a najciekawiej było na skrzyżowaniu, tego nie da sie opisać, to po prostu trzeba zobaczyc. Prawdziwy „szał”!  Cudowny!, Widać jak jeden drugiego przepuszcza i jak jeden na drugiego najeżdża. Superowe! Przyznam, że trzeba odwagi by przejechać Sajgon na motorze. Ale świat należy do odważnych i tym mottem kieruje się całe życie.
Żar lał się z nieba, ale pierwsze wrażenie po cudownym mięście jest niezapomniane. Jednak stanowczo postanowiłam wyjechać z Sajgonu, bo osobiście nie lubię tak dużych zatłoczonych miast (na krótko –tak) pełnych szumu i zanieczyszczenia spalinami.
Lee i Phu zaprosili mnie na lunch do malutkiej wegeteriańskiej knajpki.
Jedzonko było przepyszne!! Co chwilę, ktoś przychodził oferując loterie, co przypominało mi moje Ateny w Grecji?
Po powrocie do domu Lee dał mi klucze od domu i powiedział, że on jest trochę zajęty, abym sobie odpoczywała.
Wstępnie już ustaliliśmy, że będę mogła wyruszyć poza miasto, a gdzie to już sama sobie wybiorę.  Miałam rożne reklamy i mapy by sobie wybrać trasę wyjazdu. Były organizowane wycieczki w mięście i poza miasto, ale ja marzyłam o czymś innym....”Zosia –Samosia”
Lee obiecał, że pożyczy mi telefon, byśmy mieli kontakt, wszystko zapowiadało sie supernowo.
Wzięłam prysznic i udałam się na odpoczynek.
Pomyślałam, teraz mam klucze, wiec mogę wyjść z domu, by kupić mydło i papier toaletowy....I tak po krótkim odpoczynku, postanowiłam wyjść z domu, ale na krotko. To na” krótko” trwało dwie noce, ha ha.
Jak to jest, że czasami planujemy, a plany zupełnie sie krzyżują, kto w tym bierze udzial?? To jest ciekawe pytanie, które dało mi dużo do myślenia po przeżyciu i doświadczeniu, jakiego doznałam w pierwszym dniu w Sajgonie.

Zbliżał sie wieczór, była gdzieś godzina 6.00 wieczorem, kiedy wyszłam na drobne zakupy. Byłam zafascynowana ciepłem, po tych ciężkich mrozach, ciało i dusza radowały sie tą zmianą.
Idąc, czułam niesamowite szczęście i radość, że mogę iść nowymi drogami, jak by po nowej Ziemi. Sklep przy sklepie, budka przy budce, wszystko takie nowe dla mego oka. Szukam papieru toaletowego, no wreszcie po dość długim szukaniu w małym sklepiku znalazlam. Okazało sie, że nie jest wcale taki tani. Zaraz przypominały mi sie czasy z papierem toaletowym w Polsce, kiedy stało sie w kolejce, by kupić rolkę... Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że papier toaletowy używa sie rzadko, a w każdej łazience zainstalowany jest specjalny prysznic do podmywania...
Teraz, koncentrowałam sie na tym by kupić mydełko.
Idę fryzjerki sobie, idę i widzę sporo zakładów fryzjerskich. Zamarzyłam umyć głowę po tej podroży, tym bardziej, że w mojej łazience ciśnienie wody w prysznicu jest bardzo słabe i na dodatek zimna woda.
Ok! Zdecydowałam sie na fryzjera. Weszłam do wybranego zakładu, miła fryzjerka zaraz sie mną zaopiekowala. Zaprosila mnie na zaplecze, gdzie było łóżko do masażu połączone ze zlewozmywakiem i kranem z wodą.
Kazała mi sie położyć na łóżko i głowę wsadzić do zlewozmywaka.
Doświadczałam to po raz pierwszy.
Było mi niesamowicie dobrze, kiedy ułożyłam moje zmęczone ciało na łóżku, a kiedy polewała moja głowę zimna wodą, czułam wspaniałą świeżość i przyjemność po tym pierwszym upalnym dniu. Nie da sie opisać tego cudownego masażu głowy, jakiego doświadczałam. Przez godzinę myła i masowała moja zmęczoną głowę, uszy i twarz.
To było niesamowite!!! Cudowne przeżycie.. za jedyne 3 dolary.
Wyszłam z zakładu z odświeżoną głową, pełna wdzięczności i radości.
Idę sobie i czuje jak wzrok ludzi skierowany jest na mnie. Wiem nawet, dlaczego.
Turyści nie chodzą tymi uliczkami, bo jest to na uboczu Sajgonu. Głownie mieszkańcy korzystają z tych wszystkich oferowanych usług i handlu.
Idąc cieszę sie, że mogę to wszystko oglądać. Już zdążyłam kupić mydełko i dwie piękne bluzki.
Idę sobie spacerkiem, ale czuje, że moje nogi już są zmęczone i tak myślę - dobrze by było wziąć również masaż stóp. Nie ma problemu! Juz dwie śliczne młode Wietnamki masują moje nogi. Co za rozkosz! Radość ogromna! Rozmowa na migi, choć język duszy odgrywa tutaj największa rolę. Odczuwam z dziewczynami głębokie połączenie duchowe, cieszymy się, że możemy być razem. Hla i Nob  cudownie wymasowały moje nogi i oferują mi wymasowanie pleców. Ok! Znów leżę na łóżku do masowania i ze zmęczenia usypiam. Jest godzina 12.00 w nocy, czas by wracać do domu. Fajnie, że mam klucze, to nie będę musiała nikogo budzić –pomyślałam  sobie...
Miłe uściski i wyrazy wdzięczności i już wychodzę z zakładu, pędząc do domu. Idę, idę i coś mi sie wydaje, że tego mostku wcześniej nie widziałam, idę dalej widzę taki mur, którego również wcześniej nie widziałam.

                  

< Wstecz12Dalej >


Komentarze (2)

Nic w życiu nie zdarza się bez powodu - Wyjazd do Wietnamu

Napisane przez Józef, 13 March 2010
Świat jest piękny, a jeszcze bardziej podkreśla tą zasadę Twoje widzenie Go. Faktycznie, gdyby wszyscy jechali z takim nastawieniem do innych, pełni przyjaźni, sympatii to zniknęłyby uprzedzenia, nienawiść, gniew. W rzeczy samej co winni nam są np. Koreańczycy z Północy, Rosjanie, Wietnamczycy itp., są tak samo jak i my: dobrzy i źli, kochający i nienawidzący, mądrzy i głupi. Rzecz w tym by ich rządy robiły wszystko i również my sami w zbliżeniu między narodami, w poznaniu wzajemnym siebie i swojej kultury, zasypywaniu dołów niewiedzy i uprzedzeń. Ty robisz to bardzo pięknie i dobrze, chwała Ci za to. - Józef

zycie jest nieskonczenie zaskakujace

Napisane przez Emilia, 16 October 2014
Zawsze bylam zdania,ze te kontakty miedzynarodowe, ktore nawiazujemy my zwykli turysci, kontakty serdeczne, ciekawe i pozyteczne- zawsze psuja politycy, Zosiu, artykul bardzo ciekawy, czytalam jednym tchem, piekna, ciekawa historia, piekne doswiadczenie.
 

Napisz komentarz

Tytuł Twojego komentarza
Twoje Imię lub Pseudonim
Twój email
Twój Komentarz
Wpisz tekst po prawej
Jeśli Twój komentarz nie pojawi się od razu po wysłaniu, to znaczy, że został skierowany do moderacji i najprawdopodobniej pojawi się w najbliższym czasie. Przepraszamy za utrudnienie. Pamiętaj, że wszelką ewentualną odpowiedzialność za zamieszczone komentarze biorą ich autorzy. REGULAMIN KOMENTARZY