Bochenia
Bochenia Forum
Sierpień 13, 2020, 11:30:55 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Odpowiedz  |  Drukuj  
Autor Wątek: Światło nie lęka się mroku - Stępowanie czy wstępowanie?  (Przeczytany 3201 razy)
Eneasz
Gość


Email
« : Listopad 30, 2014, 11:45:03 »
Odpowiedz cytującCytuj

Wzruszające przeżycia, ale jakże logiczne i wiarygodne. Jak bardzo inspirujące do wielkich zadań, współuczestniczenia w procesie stwarzania Świata wraz z Naszym Ojcem. Jak bardzo wysoko postawił nas Nasz Ojciec w hierarchii spół decydentów i kreatorów Świata. Człowiek współczesny jeszcze nie pojmuje swojej roli w tym Świecie spół odpowiedzialności za życie na Ziemi, za zaistniałe konflikty społeczne, kataklizmy i globalne przemiany. Człowiek jeszcze w większości trzyma się kurczowo starego paradygmatu kreującego pogląd  stępowania z Góry wszelkich  przemian, postępu, rozwoju bez większej roli człowieka w tych procesach. Tymczasem Bóg daje nam przywilej stwarzania samego siebie, wszelkich zjawisk towarzyszących mu w życiu zgodnie ze stworzoną Matrycą Kreacji. Rolą człowieka jest rozwój w szeroko rozumianym procesie wstępowania ku Górze.
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Przebudzona
Gość


Email
« Odpowiedz #1 : Grudzień 05, 2014, 09:14:15 »
Odpowiedz cytującCytuj

Tak rzeczywiście wzruszające doznania. Ja także , tak sądzę, przeżyłam coś podobnego. Jednak nie weszłam w tunel tylko jakbym spadała w przepaść z ogromną prędkością a w dole przepaści widziałam jasne światło. Nie pamiętam jak się do niego zbliżyłam ale podczas spadania (a czułam się wtedy wspaniale to był błogostan) przede mną zobaczyłam czyjąś twarz. To była twarz indiańskiej kobiety z rysami mojej siostry. Porozumiewałyśmy się telepatycznie i ona zapytała mnie gdzie ja się wybieram . Była jakby trochę zdziwiona, że znalazłam się w tym miejscu.
Potem pamiętam, że znalazłam się razem z nią w bardzo wysokim szklanym budynku.
Istota kazała mi usiąść w wygodnym fotelu i poczekać. Dobrze pamiętam ten budynek był cały ze szkła - ściany sufity i podłogi. Był monumentalny i piękny, zrobił na mnie wrażenie. Siedząc w fotelu spojrzałam na podłogę i poprzez wszystkie piętra tego budynku widziała jak na dole chodzą inni ludzie (istoty). Siedząc tak wiedziałam, że czekam na jakąś decyzję w mojej sprawie. Nie byłam jedna zdenerwowana, czułam się wspaniale taki błogostan. Nie pamiętam jak wróciłam do swojego ciała. Może dlatego, że wtedy znajdowałam się w śpiączce farmakologicznej.
Wiem jedno, że jak odzyskałam przytomność to nie bardzo byłam z tego zadowolona.
Przez jakiś miesiąc może dłużej po odzyskaniu świadomości a leżałam ciągle w szpitalu bez przerwy płynęły mi z oczu łzy i w żaden sposób nie mogłam tego powstrzymać. Nie wiem czemu ta istota była jakby zaskoczona, że znalazłam się w tamtym miejscu. Może dlatego, że to zdarzenie nie powinno było zaistnieć gdyż nie był to mój czas.
Pozdrawiam
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Odpowiedz  |  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!