Bochenia
Bochenia Forum
Maj 18, 2012, 15:32:17 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3 ... 31   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!  (Przeczytany 26428 razy)
Irek
Gość


Email
« : Styczeń 12, 2010, 18:57:26 »

Dziękuję za tak szczegółowy opis Twojej walki z chorobą. Jesteś jak widać mądrą i przy okazji ładną kobietą. I dobrze, że masz taki duży optymizm, podziwiam i cieszę się, że przetarłaś dla innych a może i dla mnie, trudną drogę, do niedawna tematu tabu.
Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę sukcesów w podjętej kuracji - Irek.
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jolanta
Gość


Email
« Odpowiedz #1 : Styczeń 13, 2010, 10:03:26 »

Drogi Irku!
Dziękuję za Twój komentarz. To miłe jeżeli ktoś docenia to co chcę zrobić.
A co chcę? Jeżeli udałoby się "wyrwać" tego pasożyta z mojego organizmu - pokazać i metody jakie stosuję i moją drogę "przez mękę".
Z tą męką może trochę przesadzam, mam tak dużo wiary w to co robię, że chwilami łapię się na tym, że wcale o tym nie myślę ani nie denerwuję się.
Co to da?
Uśmiech na ustach, wiara w sercu i konsekwentne działanie - to jest coś co może pomóc w moim dążeniu do celu. Czy tak się stanie? Nie wiem, ale wierzę, że tak!
Do tej pory żyłam bardzo niezdrowo i jak teraz czytam wiele na temat raka to właściwie robiłam wszystko aby go mieć.
Czyli tak jakbym prosiła się o niego i sama go "utuczyła".
Jemu u mnie było dobrze, miał wszystko czego potrzebował do rozwoju.
Jednak jak się o nim dowiedziałam, powiedziałam dosyć! i zabrałam się do roboty.
Teraz jest walka - kto z nas wygra?
Już nie ma tak idealnych warunków, nie dostaje tego czego chce i pewnie niedługo zacznie się wściekać. A ja? Będę nieczuła na jego humory!
Miejmy nadzieję, że tak będzie!
Pamiętaj jedno - rak to nie wyrok, teraz tylko od Ciebie zależy co z tym zrobisz.
Ja mam dużo szczęścia i trafiam na cudownych ludzi, których w innym przypadku nigdy bym nie poznała lub znałam i nie wiedziałam, że tak bardzo mogę na nich liczyć.
Czy można jeszcze narzekać?
Zgłoś do moderatora   Zapisane
ŚPW
Gość


Email
« Odpowiedz #2 : Styczeń 13, 2010, 21:13:21 »

Ostatni o natrafiłem na (chyba) blog w którym mowa była o stosowaniu terapii Gersona w warunkach domowych:

"W sokowirówkach nie przechodzi do soku większość minerałów oraz niekorzystnie zmienia się ładunek elektryczny. Sok z sokowirówki szybko się rozwarstwia, z prasy pozostaje homogenny nawet po 2 godzinach. Możliwe uzasadnienie jest takie, że sokowirówka wyciąga sok z wodniczki zajmującej gros komórki roślinnej, a cytoplazma która znajduje się na obwodzie komórki, o bardziej żelowej konsystencji, zawierająca większość minerałów, trafia do odpadów."

Fragment zaczerpnięty z poniższej strony:
http://www.celzycia.com/terapia-dr-gersona-w-warunkach-domowych.html

Znalazłem w tym tekście również alternatywne metody przyrządzania soków warzywnych i owocowych do terapii Gersona.
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jacek
Gość


Email
« Odpowiedz #3 : Styczeń 21, 2010, 19:07:21 »

Witam Panią serdecznie i gratuluję podjętej decyzji o naturalnym leczeniu.Widać u Pani ogromną determinacje w walce i to z pewnością przyniesie pożadane skutki.Bardzo jestem ciekaw efektów Pani walki z tą chorobą.Od dawna interesuję się tymi metodami leczenia i głęboko wierze w ich skuteczność , tymczasem mało jest ludzi którzy podejmują te terapie i są w stanie je stosować zgodnie z zaleceniami.Myślę że powinna Pani przemyśleć włączenie terapi enzymatycznej  oraz umysłowej(oczyszczania ciała energetycznego i medytacja,afirmowanie zdrowia i pozbycie się podświadomych negatywnych wzorców,często okazuje się że nowotwór to wynik złych przezyć emocjonalnych w przeszłości).Oczywiscie należy z pełnym orężem kontynuowac terapie Gersona i Ashkara.Opisywany ból jest DOBRYM znakiem,często ludzie wycofują się po pierwszych kryzysach ozdrowieńczych twierdząc ,że metoda im zaszkodziła.NIC BARDZIEJ MYLNEGO,kryzysy są DOWODEM ,że terapia DZIAŁA i powinny motywować do jeszcze większej walki. Czekam niecierpliwie na kolejne wieści od Pani.
Zyczę wytrwałości i upragnionego ZDROWIA.pozdrowienia Jacek
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jolanta
Gość


Email
« Odpowiedz #4 : Styczeń 22, 2010, 21:09:22 »

Witam, Panie Jacku! Dzisiaj jest 32 dzień stosowania przeze mnie metody dr Ashkara i 17 dzień diety dr Gersona. To może nie jest rekord, ale na pewno już coś.
Opiszę moje dalsze spostrzeżenie i refleksje.
Co do "drenażu" to myślałam, że zgodnie z tym co jest napisane - będzie bolało ok. 3 tygodni. U mnie zaczął się już 7 tydzień i ... boli.
Widocznie tak mocno jestem zanieczyszczona + to, że mam założone dwa ziarenka cieciorki na jednej nodze. One do siebie nie dochodzą, chociaż jak pęcznieją to może nieraz się rozpychają.
Jedno wiem, że jak ból już jest bardzo mocny to biegnę zmienić opatrunek.
Jednak nie zawsze to się sprawdza. Nieraz muszę jeszcze trochę poczekać, ponieważ nie chcą same wyjść. Są też i takie momenty, że jedno zmieniam a drugie jeszcze pozostawiam. Bywa różnie, wszystko robię z wyczuciem i rozmysłem.
Jak troszkę nie chciało wyjść i mocniej pociągnęłam to bardzo bolało i leciała krew, więc więcej tego nie robię.
Jeżeli chodzi o dietę to naprawdę jest bardzo ciężka do wytrzymania. Tak mnie uprzedzano, ale ja nie miałam wyjścia. Muszę próbować.
Jedno wiem, że wytrzymuję dlatego, że jak widzę takie ogromne poświęcenie ze strony mojego męża, Jego pracę i trud włożony w każdy posiłek to nie mam serca aby było inaczej.
To on wstaje przed godziną 6,00 rano i przynosi mi lewatywę, ja jestem półprzytomna.
O 8,00 mam śniadanie i najpierw co pół- a następnie co godzinę soki.
To wszystko mam z zegarkiem w ręku. Jest tak punktualny, że aż niewiarygodnie.
Żaden sok mi już nie smakuje, a szczególnie zielony.
Śniadanie - płatki na wodzie, dodaje mi starte jabłko, ponieważ nawet przy dużej determinacji - nie mogłam tego przełknąć.
Na obiad i kolację ziemniaki, surówki, sałatki. Ciągle coś wymyśla, piecze, zapieka, gotuje - aby tylko je urozmaicić i ozdobić.
Jak widzę jak mocno się stara - to ja również staram się nie grymasić i jeść. Ale nie mogę. Podobno jem ten posiłek, który miał być na raz - przez kilka dni.
Oczywiście ilościowo, ponieważ niczego mi nie odgrzewa, zawsze mam świeże.
Kawę do lewatyw też mi sam przygotowuje, ponieważ uznał, że ja "nie umiem".
Wcześniej u nas w domu, tzn, przed moją chorobą, nieraz ja gotowałam a nieraz mąż.
Teraz sama dieta już mnie wykańcza, czuję się osłabiona. Jeść i pić 13 szklanek soków dziennie + 5 lewatyw - to już męczy, a do tego nie mogę spać w nocy, więc jestem śpiąca w ciągu dnia. Chętnie bym pospała, tylko problem polega na tym, że co chwila jestem budzona na sok, posiłek lub lewatywę.
Jak musiał pojechać na kilka godzin do szpitala i ja sama przygotowałam soki i lewatywę, którą mi wcześniej zaparzył, to jak wrócił w południe ja padałam z nóg.
Musiałam się położyć. Nie jest to dla mnie normalna sytuacja, ponieważ zawsze miałam bardzo dużo energii i ani leżenie, ani lenienie się nie wchodziło w rachubę.
Nawet w czasie grypy nikt mnie nie mógł utrzymać w łóżku, a teraz się pokładam.
Dużo nie zrobię, a już jestem potwornie zmęczona.
Rozumiem dlaczego w książce poświęconej tej diecie jest napisane, aby osoba chora na raka sama nie przygotowywała sobie posiłków tylko dużo odpoczywała, a nawet jest napisane o tym aby zatrudnić do chorego dwie osoby na pełen etat (co drugi dzień po kilkanaście godzin).
Na to niestety nie możemy sobie pozwolić, ale tak powinno być.
Zawsze się śmieję, że ma mojej diecie Mąż szybko schudnie, ponieważ nie ma dużo czasu na przygotowywanie sobie posiłków. A do tego dużo ruchu, więc.... korzyść obustronna.
Wieczorem po prostu pada ze zmęczenia i natychmiast usypia!
Jestem Mu ogromnie wdzięczna, ponieważ widzę jak o mnie walczy. Jego troska i opiekuńczość jest wspaniała i śmiem twierdzić, że mało kto mógłby sobie na to pozwolić. Osoba pracująca na etacie - na pewno nie!
Dieta, chociaż nie należy do moich "ulubionych" jest droga.
Warzywa i owoce BIO sporo kosztują i chociaż my mamy dowożone z hurtowni to ceny potwornie rosną. Zaczęliśmy od pierwszego tygodnia stycznia.
Otrzymaliśmy ofertę cenową i co tydzień nową.
Proszę sobie wyobrazić, że co tydzień ceny wzrastały o 30-40%.
Wczoraj zamawialiśmy na czwarty tydzień stycznia i w stosunku do pierwszego tygodnia, czyli w ciągu trzech tygodni nastąpił wzrost cen o ok. 100%.
Chcieliśmy zrezygnować z ich usług, ponieważ nigdzie ceny tak nie wzrastają i szukać innego dostawcy. Kiedy powiadomiliśmy właściciela o tym w dniu dzisiejszym dostaliśmy nowy cennik i jest podobny do tego z ostatniego tygodnia.
Dlaczego tak się dzieje?
Czy zawsze trzeba się upominać o swoje?
Czy powinniśmy to zrobić już wcześniej?
Dla nas jest to ogromna różnica cenowa, której nie przewidywaliśmy decydując się na tę dietę.
Ciągle mam bóle głowy, prawdopodobnie dlatego, że nie piję oleju rycynowego i nie robię z niego lewatyw, ale chyba będę musiała się do nich przekonać.
Jeżeli tak - to napiszę.
Nie jestem pierwszą osobą w Polsce która zastosowała jedną lub drugą metodę walki z rakiem, ale zastanawiam się czy nie jestem pierwszą, która stosuje je jednocześnie! Nigdzie na forach nie znalazłam takiego przypadku, więc jeżeli jest ktoś, kto tak jak i ja walczy na te dwa sposoby - niech napisze.
Ja w dalszym ciągu na bieżąco będę informować Państwa o moich postępach.
Proszę również pamiętać, że dwa razy dziennie piję algi (chlorellę i spirulinę) oraz trzy razy dziennie sok z jagody acai, która ma najwięcej antyoksydantów na świecie + kwasy omega, a wraz z wyciągami z innych owoców zapewnia mojemu organizmowi wszystkich niezbędnych witamin i soli mineralnych. To ważne.
Dodatkowo jeszcze uzupełniam potas - 1 tabletka na dzień.
Mam nadzieję, że to wszystko przyniesie oczekiwane rezultaty.    
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jolanta
Gość


Email
« Odpowiedz #5 : Styczeń 22, 2010, 21:17:00 »

Zapomniałam jeszcze napisać, że nie używam żadnych detergentów.
Wszystko bio! I szampon i mydło i wazelina! Brakuje mi dezodorantów i perfum.
Ale teraz wiem jak bardzo to szkodzi więc NIE!
Moje talerze, sztućce, kubki, garnki, miseczki itp. nie są zmywane w zmywarce tylko ręcznie bez żadnych detergentów - tak jak kazał Gerson.
Nie jest to tłuste więc jakoś Mąż daje radę.
Oczywiście wszystkiego się nie uniknie ale musimy do minimum ograniczyć to co możemy. Przynajmniej na czas kuracji!
To bardzo ważne.....
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jacek
Gość


Email
« Odpowiedz #6 : Styczeń 23, 2010, 21:03:11 »

Musi Pani wytrzymać ,trzymam z całego serca kciuki.Mówią ,że początek jest najcięższyk ale nie można zawrócić w połowie drogi,już tak wiele Pani wraz z mężem dokonała,To MUSI przynieść skutek.Podejżewam że "standartowe" leczenie jest gorsze ze względu na ogromną toksyczność chemioterapii i radioterapii a to nie tylko żle wpływa na stan fizyczny ale i pchychiczny.Bardzo ważne jest nastawienie psychiczne.odpowienie nastawienie może działać prawdziwe cuda,wiele razy się o tym już przekonałem.Jeszcze raz życzę dużo zdrowia i wytrwałości do końca terapii.Podobno z czasem jest coraz lepjej.pozdrowienia Jacek
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jolanta
Gość


Email
« Odpowiedz #7 : Styczeń 23, 2010, 22:55:31 »

Panie Jacku! Dziękuję za te słowa. Dzisiaj mam gorszy dzień. Bardzo boli mnie noga i pomimo środków przeciwbólowych myślałam, że zwariuję. Chyba wszystkie toksyny rzuciły się do tego drenażu. Musiałam w nocy wyjąć jedno ziarenko i zostałam tylko z jednym, ale i tak ból był ogromny.
Do tego ciągłe bóle głowy. Mąż dzisiaj kupił drugi aparat do lewatyw i od jutra ruszamy z piciem oleju rycynowego i lewatywami z niego tak jak radzi dr Gerson. Do tej pory tego nie robiliśmy, ale widocznie te toksyny nie mogę się ze mnie szybko uwolnić i stąd te bóle.
Dzisiaj zakończyłam 18 dzień tej diety. Ja - osoba, której zawsze każdy posiłek oparty był na dużych ilościach mięsa teraz jem wszystko bez niego. Proszę mi wierzyć, że chciałabym zjeść nawet tego schaboszczaka, którego od wielu miesięcy już nie jadłam - przejadł mi się. Teraz na pewno by mi smakował z pyszną kawką z ekspresu. Mam w domu taki automat, który miele świeżutką kawkę do każde filiżanki oddzielnie. Ja kawy teraz zużywam o wiele więcej - 15 czubatych łyżek dziennie ale w formie lewatywy.
Chciałam się zorientować czy ktoś w Polsce siedział na tych dwóch metodach jednocześnie i nikogo nie znalazłam. Czyżbym była pierwsza...?
Mąż twierdzi, że ja nie siedzę na diecie dr Gersona tylko na swojej własnej, a to dlatego, że nie mogę jeść i pić takich ilości jak są podane w przepisach.
Buntowałam się i zagroziłam, że przestanę pić te soki jak mąż będzie podawał mi za każdym razem pełen kubek więc dostaję..... 2 cm od góry. PRZECIEŻ TO I TAK DUŻO!
Na śniadanie jem mały talerz tych płatków z sokiem, ale na obiad i kolację - z połowy talerza zupy zostawiam ok. 50%, a drugiego wezmę dwa, trzy kęsy i wszystko mi rośnie w ustach. Mąż za każdym razem robi coś nowego, wymyśla co tylko może (zawsze bardzo pysznie gotował), pięknie to wygląda, wydaje mi się, że zjem wszystko a wezmę jeden, dwa kęsy i .... już ni mogę.
Chciałabym wiedzieć, czy u innych osób jest taka sama reakcja jak u mnie? Nie wiem kto mógłby mi coś poradzić.
Na to wszystko patrzeć już nie mogę, nawet mój ulubiony sok z pomarańczy (kiedyś) teraz piję na siłę.
Nie będzie to moje ulubione odżywianie, ale staram się nie grymasić.
Robię to nie dla siebie tylko dla męża. Jakby nie on to piłabym co piąty sok, jadła ociupinkę i ograniczyła ilość lewatyw pewnie do jednej dziennie.
Może to dziwnie brzmi ale to On jest moją motywacją i jak widzę jak o mnie walczy - to jest mi przyjemnie.
Samej byłoby to prawdopodobnie niemożliwe, chyba że ktoś ma nieziemskie zaparcie...  
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jolanta
Gość


Email
« Odpowiedz #8 : Styczeń 24, 2010, 15:54:49 »

Witam! Dzisiaj jest 34 dzień gdy mam założony drenaż metodą dr Ashkara i 19 dzień diety dr Gersona!! Czuję się w miarę dobrze, chociaż nie do końca.
Bardzo boli mnie noga i aby trochę pospać lub funkcjonować w ciągu dnia muszę przyjmować środki przeciwbólowe. Ból mam naprawdę duży, że już sama nie wiem co zrobić z nogę. Są takie dni, że nawet biorąc środki przeciwbólowe dosłownie wyję z bólu. Czy to normalne? Czy po prostu jestem tak bardzo zanieczyszczona? Tak myślę!
Proszę o pomoc i radę, ponieważ sama już nie wiem co dalej.
Drugim i może nawet jeszcze większym problemem jest dieta dr Gersona. 19 dzień na samych owocach i warzywach.
Ilości są duże i od początku nie mogę jeść takich porcji jakie podane w książce.
Co mam robić? Mój organizm nie chce tego tolerować. Po dwóch łyżkach zupy Hipokratesa, która rośnie mi w ustach i odrobince drugiego do wypicia mam sok. Sama ilość powoduje u mnie odruchy wymiotne.
Staram się to jeść w ograniczonych ilościach, ale dzisiaj to już sam widok tych dań powoduje to, że zbiera mi się na wymioty. Co mam robić?
Ja chcę siedzieć na tej diecie (mam raka), ale naprawdę nie mogę.
Mąż we mnie to wmusza i uważa, że powinnam się zmusić a ja nie mogę.
Warzywa bio mam kupione na kolejne dwa tygodnie i szkoda wydanych pieniążków.
PROSZĘ O RADĘ I POMOC!
Czy mogę się trochę przegłodzić?
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Wioletta
Gość


Email
« Odpowiedz #9 : Styczeń 24, 2010, 16:28:16 »

Witam Pani Jolu,
Prowadzę sklep ze zdrową żywnością w Warszawie i spotykam wiele osób, które leczą sie metodą Gersona i Ewy Dąbrowskiej. To naprawdę działa.
Proszę skontaktować siez jakimś sklepem ze zdrową żywnością i poprosić ich zeby dla Pani sprowadzali warzywa i owoce my zamawiamy dla naszych klientów co tydzień większe ilości potrzebnych im warzyw. Co do detergentów to bezpieczne dla nas i środowiska środki czystości ma firma Sonett i Sodasan, 100% naturalne składniki.
Cudownym środkiem jest EMX GOLD (wyłapywacz wolnych rodników)
1.   Aktywuje funkcje układu odpornościowego
2.   Stymuluje regeneracje organizmu
3.   Oczyszcza z toksyn i wolnych rodników
4.   Hamuje procesy starzenia komórek
5.   Znacznie wzmaga witalność i energię życiową.
Gorąco polecam.
Ściskam i życzę wytrwałości w Pani postanowieniu, duzo zdrowia!!
Wiola
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jolanta
Gość


Email
« Odpowiedz #10 : Styczeń 24, 2010, 16:33:00 »

Pani Wiolu! Serdecznie dziękuję za szybką odpowiedź. Ja też mieszkam w Warszawie i chętnie pozmawiałabym z Panią. Proszę do mnie napisać: jolanta@igr.com.pl i podać kontakt do siebie. Pozdr. Jolanta
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jolanta
Gość


Email
« Odpowiedz #11 : Styczeń 28, 2010, 22:40:31 »

Witam!
Co do moich wyników, to zaraz napiszę co tam wyczytałam. Ja się na tym nie znam, wystarczyło mi tylko to co powiedział onkolog.

Napiszę to co wyczytuję, proszę o napisanie co to znaczy (jest kilka wyników):
G3
1. Sutek prawy w KGZ 18 mm - birads 4C
2.Guzek sutka prawego Birads - 4C CB/USG
wynik badania
Carcinoma invasivum mammae (Ductale) Kategoria B5b
3. ER - PS - 5 IS-3, 100%
PGR-PS - 5 IS-3, 100%
HER2-2+, Zlecono fish
4. RTG KLP, bad. pierwszorazowe w CO
na wyk. zdj. widoczny miąższ płucny jest bez zagęszczeń
jamy opłucnowe są wolne
serce i aorta w normie

To wszystko jest na jednej kartce, na dwóch stronach
Proszę o interpretację tych wyników.
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jacek
Gość


Email
odp
« Odpowiedz #12 : Styczeń 29, 2010, 11:21:04 »

Witam Pani Jolu.guzek 18mm,Birads 4C - obraz wysoce podejrzany, ale bez klasycznych oznak złośliwości np. lity obszar o nieregularnych obrysach, nowe skupisko  zwapnień. Carcinoma invasivum mammae oznacza nowotwór złośliwy piersi(B5b 5-oznacza raka podobnie jak G3),reszta to parametry pomocnicze.caly ten opis sprowadza sie do podejzenia nowotworu sutka z jakimś tam prawdopodobieństwiem.przeswietlenie pluc serca i aorta ok.Będzie dobrze,niech Pani napisze czy wystąpiły u Pani kryzysy ozdrowieńcze przy tepapii Gersona? ważne jest aby zbyt duże masy tkanek nowotworowych nie zostaly naraz uwolnione - dlatego stosuje się tak częste lewatywy - chodzi o wątrobę która może zostać zniszczona ,chodzi o powolne lecz regularne leczenie.kiedy to badanie było robione? kiedy ma Pani następne? pozdrawiam Jacek.
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jolanta
Gość


Email
« Odpowiedz #13 : Styczeń 29, 2010, 16:39:43 »

Witam! Panie Jacku! Podaję dokładne daty moich badań: 16 listopada 2009 r. - mammografia, USG - 19 listopada 2009 r., biopsja cienko igłowa - 24 listopada 2009 r., drugie USG - 3 grudnia 2009 r., ostatnie USG z biopsją grubo igłową - 8 grudnia 2009 r. - wyniki miałam 22 grudnia 2009 r. z informacją, że przy biopsji zostałam wpisana na listę operacyjną. Poinformowano mnie, że czeka się ok. 2,5 miesiąca, więc w drugiej połowie lutego mam czekać na telefon z informacją, że mam się stawić w szpitalu - od razu na stół operacyjny. Na moje pytanie o powtórne badania (prawie wszystkie robiłam prywatnie) usłyszałam, że już żadnych badań nie będę miała, bo wszystko co im potrzeba już mają. Ja chcę powtórzyć USG przed wyznaczonym terminem, ponieważ chciałam dać sobie czas na reakcję mojego organizmu na wszystkie terapie.
Przed chwilą dostarczono mi zamówione olejki (1.500.000 jednostek w skali ORAC), polecone przez lekarza medycyny naturalnej, a jeszcze czekam na dotarcie już wysłanych jąder z pestek moreli oraz na bardzo dla mnie ważną Wit. B17, którą moja siostra mieszkająca w Kanadzie zamówiła dla mnie w Meksyku. Liczę, że w ciągu tygodnia powinna do mnie dotrzeć.
Dzisiaj jest już 24 dzień diety Gersona, kryzys miałam ok. tydzień temu, ale sądzę, że związany był z ilością posiłków podawanych mi przez męża.
Teraz dawki mam zmniejszone i lepiej znoszę te soki i posiłki.
Jeżeli je skończę to chyba na słowo "sok" będę dostawać torsji. Wszystko jest dobre z umiarem, a szczególnie sok zielony działa na mnie deprymująco. Sam jego zapach jest okropny. Ale muszę traktować to jak lekarstwo.
Jeżeli chodzi o Ashkara to dzisiaj jest 39 dzień, chociaż musiałam kilka dni temu zmienić nogę, ponieważ na tamtej prawdopodobnie trafiłam na nerw i pomimo środków bólowych dosłownie wyłam z bólu. Teraz mąż mi założył na prawej, ale nie wiem czy ponownie nie będę musiała robić kolejnego drenażu, ponieważ zrobił bardziej z tyłu, na mięśniu i doszły bóle podobne do skurczy. Jak wstaję to dodatkowy ból jest bardzo duży, jak trochę pochodzę to się rozchodzi.
Lewą nogę staram się zagoić, dostałam w aptece jakieś lekarstwo bardzo przyspieszające i odkażające gojenie. Bałam się o możliwość zakażenia.
Co do lewatyw to zawsze mam 5, od samego początku, mąż mi niczego nie odpuszcza, a od niedzieli mam włączone jeszcze picie oleju rycynowego o godz. 5,00 i lewatywy z niego o godz. 10,00.
U nas w domu książka dr Gersona jest cały czas otwarta na różnych problemach, mąż ją cały czas studiuje, śmieję się, że jak biblię.
Dzisiaj rano przeczytałam humor w gazecie:
Kat do skazanego - "głowa do góry".
Pozdrawiam - Jolanta    
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Jacek
Gość


Email
:)
« Odpowiedz #14 : Styczeń 30, 2010, 19:41:53 »

Witam.Widzę ,że terapia przebiega zgodnie z planem.Grunt to wytrwać do końca i wygrać!!! To dopiero miesiąc terapii ale jakże ważny miesiąc,początek jest najcięższy,sądzę ,że narazie ponowne badanie nic by nie stwierdziło.trzeba poczekać trochę czasu aż guzek zacznie maleć.już pewnie zaszły ogromne zmiany w metaboliżmie i ogólym stanie organizmu i lada dzień guz zacznie znikać w oczach.najpierw musi zmienić się metabolizm i "środowisko" nowotworu.proszę pamiętać ,że guzek to tylko nieznaczący obiaw i ,że podstawą jest wytworzenie środowiska  niesprzyjającego nowotworom(niszczenie  złych komórek) a z pewnością Pani wraz z mężem wygracie.Posiadanie przy sobie takiej osoby jak Pani mąż to skarb,jest to niezwykle ważne gdyż samemu jest znacznie trudniej walczyć.poczucie humoru to jest toooo ,wiem ,że niekiedy trudno ale sami tworzymy nasz świat.NIE sluchać lekarzy którzy widzą tylko chemioterapię i radioterapię ewetualnie wycięcie guza co nie powoduje usunięcia przyczyny nowotworu.POZDROWIENIA I WYZDROWIENIA. życzę z calego serca JACEK
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Strony: [1] 2 3 ... 31   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!